(on the) Edge Rank – jak działa algorytm Facebooka?

Katarzyna Podgórska
Katarzyna Podgórska
Laptop na kolanach u kobiety

Marketing na Facebooku to dość nieprzewidywalna dziedzina. Jednego dnia uczymy się jak promować własną markę, budować zasięgi organiczne, które formaty wykorzystywać, a następnego cała ta wiedza dezaktualizuje się za sprawą personalnych decyzji jednego człowieka. Mark Zuckerberg nie jest, jak niektórzy uważają, nienamacalnym bóstwem i wizjonerem z przyszłości — jest tylko genialnym przedsiębiorcą. A każdy przedsiębiorca chce zarabiać na swoim biznesie. W przypadku wielkiej machiny Facebooka rdzeniem i motorem napędowym tego zarobku jest Edge Rank.

Edge Rank

Tytułem wstępu, dla tych, którzy nie są zorientowani w tematyce social media, Edge Rank to wewnętrzny algorytm Facebooka, który decyduje o tym, jakie treści pojawią się w newsfeedzie użytkowników. Wpływ na to mają prawdopodobnie setki czynników — algorytm i jego tajniki nie są znane nikomu spoza Facebooka. Jedyne co wiemy, to fakt, że Facebook skutecznie ogranicza organiczne zasięgi dla wszelkich stron. Już od dłuższego czasu wiadomo, że dotarcie z postem strony do wszystkich jej fanów (lub jeszcze większej ilości osób) jest trudne. Ba! Obecnie zasięgi organiczne sięgają najczęściej… kilku procent fanów.

Ponoć najważniejszymi składowymi algorytmu Edge Rank są:

Co za dużo, to niezdrowo

Specjaliści w tej kwestii znają metody, które umożliwiają zwiększanie tych liczb, począwszy od wykorzystywania popularnych formatów na Facebooku, np. video, aż po najzwyklejsze sztuczki takie jak namawianie użytkowników do reagowania i udostępniania treści, oznaczania znajomych, pozostawiania pustych komentarzy, głosowania etc. Nie ma co się jednak oszukiwać — ostatnimi czasy nasze tablice zaczęły przypominać okładki prasy bulwarowej. Dziesiątki fake newsów, clickbaitów, scamów i innych przejawów desperackiej walki o uwagę użytkowników. To jeden z powodów, dla których Facebook zdecydował się skutecznie ograniczyć podobne procedery, zapowiadając kolejne zmiany w Edge Ranku. Co więcej, jeszcze niedawno testował wycofywanie postów stron z feedu odbiorców, przerzucając je do specjalnej zakładki! Drugim z powodów jest chęć zarobku — każda strona, która będzie chciała utrzymać wysokie zasięgi będzie musiała więcej zainwestować w reklamę. Z jednej strony wszyscy odczuliśmy zawód w związku z tą zmianą, z drugiej, powinniśmy przestać się dziwić, że reklama nie jest darmowa – tak i w mediach tradycyjnych, jak i w mediach społecznościowych.

Kim jesteśmy, dokąd zmierzamy?

W jaką stronę zatem zmierzamy? Prognozy zakładają zwiększone znaczenie grup dyskusyjnych, chatbotów i marketingu na Messengerze, większą popularność video (w tym rzeczywistości rozszerzonej) i live’ów. Już za niedługo zasięgi będą w dużej mierze opierały się na tzw. zasięgu społecznościowym, tzn. tym, który generują interakcje między samymi użytkownikami i znajomymi. Dla właścicieli marek i stron oznacza to konieczność zwiększenia wydatków na reklamy na Facebooku i budżetów na marketing, który będzie wymagał przygotowywania lepszych, dłuższych i, najzwyczajniej w świecie, droższych treści. To już zmierzch ery ofertówek i like’ów spadających z nieba. Pora przestawić nasze myślenie z Quantity > Quality, na Quality > Quantity.

Chociaż ta perspektywa może budzić spore obawy, warto podejść do nadchodzących zmian jak do nowych szans i możliwości. Facebook się przeobraża — dla marek nie będzie już platformą do budowania społeczności i darmowej promocji, lecz w coraz większym stopniu zaawansowaną platformą e-commerce. Każdy, kto odpowiednio się do tego przygotuje i zdecyduje się na większą profesjonalizację w tym zakresie, będzie mógł na tym zyskać.

Dodaj komentarz

Twój adres mailowy nie zostanie opublikowany.